Świadectwa z Rycerza Niepokalanej

Po raz kolejny za pośrednictwem „Rycerza” pragnę podziękować Matce Najświętszej i Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II za kolejny dar macierzyństwa.

W ubiegłym roku zaszłam w ciążę bliźniaczą. Ciąża od początku była zagrożona. Całą spędziłam leżąc w łóżku. Pomimo to dwa razy lądowałam w szpitalu z podejrzeniem poronienia. Jednak Bóg chciał inaczej. Dzięki opiece Maryi udało mi się urodzić dwie śliczne dziewczynki w 32. tygodniu ciąży.

Przy inkubatorkach modliłam się do Matki Bożej Niepokalanie Poczętej i Ojca Świętego Jana Pawła II o zdrowie dla nich. Miałam również ze sobą Cudowny Medalik. Wiem, że tylko dzięki temu miałam siłę pokonać kryzysy i nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Dziś moje maleństwa mają już roczek i każdego dnia dziękuję Bogu, że są z nami i że są zdrowe, bo mimo tak wczesnego urodzenia, nie wykryto u nich żadnych wad. Są cudeńkami Bożymi na tym świecie.

Maryjo Niepokalanie Poczęta, wiem, że czuwasz nad całą naszą rodziną. Na każdym kroku czuję Twoją obecność. Nie opuszczaj nas, gdyż sami nie damy sobie rady na tym świecie. Kieruj naszymi myślami, czynami i dodaj nam siły i wiary do pokonywania codziennych trudności. O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami.

Wdzięczna Matka, Podkarpackie


NOWENNA POMPEJAŃSKA

Dziękuję Matce Przenajświętszej za dar macierzyństwa. Przez półtora roku, mimo braku przeciwwskazań medycznych, nie udawało nam się z mężem zajść w upragnioną ciążę. Nasz problem postanowiliśmy polecić Maryi w Nowennie Pompejańskiej. Już w drugim cyklu po zakończeniu Nowenny okazało się, że noszę pod sercem wyczekane maleństwo. Kiedy w ciąży doszło do komplikacji, po raz drugi odmawialiśmy Nowennę, tym razem w intencji zdrowia dziecka i jego bezpiecznego przyjścia na świat. Od tego momentu ciąża przebiegała bezproblemowo. W dniu porodu ze względu na zagrożenie dziecka zamartwicą lekarz zadecydował o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia. Córka urodziła się zdrowa, otrzymała 9 punktów Apgar. Na imię daliśmy jej Joanna, co oznacza: Bóg jest łaskawy. Dziękujemy Ci, Matko Przenajświętsza!

Magda, zachodniopomorskie


Dziękuję Najświętszej Maryi za otrzymaną łaskę macierzyństwa. Wiele lat czekania, depresji i łez, wiele nieprzespanych nocy, bólu wewnętrznego i zwątpienia. I wtedy stał się cud. A prawie nikt nie dawał nam szans.

Dziękuję, Maryjo, za Twoją opiekę i wstawiennictwo u Pana Boga. Dziękuję za nakierowanie mnie na lekarza naprotechnologa, który podjął skuteczne i trafne leczenie. Dziękuję Ci, Maryjo, za bezproblemową ciążę i za nasze wspaniałe dziecko.

Wdzięczna za łaski, Wielka Brytania


Z Dziełem Duchowej Adopcji zetknęliśmy się, kiedy jeszcze byliśmy narzeczonymi. Wspólnie postanowiliśmy, włączyć się w to dzieło. Moment uroczystego ślubowania był dla nas wielkim przeżyciem. Niełatwo było jednak uświadomić sobie, że oto nagle, nie będąc jeszcze małżeństwem, każde z nas stało się rodzicem jednego, Bogu jedynie wiadomego, dziecka. Jednak owoce tej modlitwy dały się odczuć w naszym życiu w sposób namacalny. Codzienna modlitwa w intencji tego dziecka wzmocniła naszą więź z Bogiem, pozwoliła przezwyciężyć wiele pokus, a przede wszystkim to, co sprawiło nam szczególną radość: dotrwać w czystości do ślubu.

Po zawarciu sakramentu małżeństwa, postanowiliśmy duchowo adoptować kolejne, trzecie dziecko. To zobowiązanie, wspólnie przez nas zrealizowane, jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło, pomogło przetrwać pierwsze kryzysy. Kiedy podjęliśmy, czwartą duchową adopcję, okazało się, że sami oczekujemy na narodziny dziecka. Nasza radość była ogromna. Jednak w trzecim miesiącu ciąży bardzo źle się czułam. Lekarz poinformował mnie, że jestem chora na różyczkę, połączoną z zapaleniem płuc. Jego zdaniem, ciążę należało natychmiast usunąć, gdyż zagrażała ona mojemu zdrowiu, a i dziecko najprawdopodobniej urodzi się mocno uszkodzone.

Jak boleśnie to przeżyliśmy, jedynie Pan Bóg wie, do którego też ze zdwojoną gorliwością zaczęliśmy się modlić. Nasza ufność i zawierzenie Bogu rosło, w miarę zbliżania się terminu rozwiązania. Ale tego, jaką niespodziankę, przygotował dla nas Dawca Życia, nie byliśmy w stanie przewidzieć. W dniu, kiedy kończyła się nasza czwarta duchowa adopcja, narodził się nam synek – cały, zdrowy i radosny.

Obecnie ja, jak i nasz czteromiesięczny maluch, cieszymy się zdrowiem i wciąż dziękujemy Bogu, za to, co dla nas uczynił.

Małżonkowie


2012, Warszawa

Pragniemy spełnić obietnicę i gorąco podziękować Matce Najświętszej za nawrócenie i uwolnienie naszej córki Magdy z nałogu narkomanii.

Nasza córka, mając 15 lat, wpadła w złe towarzystwo, używała i alkoholu, i narkotyków. Nasza i jej gehenna trwała około 8 lat. Nikt nie dawał jej szansy na wydostanie się ze szpon nałogu. Jej stan był tragiczny z punktu widzenia fizycznego, a tym bardziej psychicznego. Bardzo liczne odtrucia i ośrodki terapeutyczne kończyły się powrotami na „stare śmieci”. Konflikty z prawem sprawiały, że nie widzieliśmy nadziei na lepsze „jutro”.

Zawierzyliśmy Matce Najświętszej i nie ustępowaliśmy w modlitwie. Ja chodziłam na pielgrzymki do Niepokalanowa.

Przyszedł moment dla nas niespodziewany. Był to moment cudu jaki tylko może się wydarzyć w Boskich możliwościach. Córka z własnej inicjatywy wyszła do nas z prośbą o pomoc. Sama pojechała na leczenie terapeutyczne w ośrodku, przyjęła sakrament pokuty. Po okresie leczenia córka powróciła do miejsca zamieszkania, wkrótce potem przyjęła sakrament małżeństwa. Do dziś jest w abstynencji, bardzo dobrze prosperuje, jest szczęśliwą mężatką.

Jesteśmy wdzięczni Panu Jezusowi, Matce Najświętszej za wysłuchanie naszych gorących próśb. Z tego miejsca chcielibyśmy podziękować również ks. Janowi oraz s. Wiesławie Karwackiej za każdą duchową pomoc naszej córce, bo to przez te osoby działała siła i łaska Boża.

Wdzięczni rodzice


2012, Kraków

Trzy lata temu urodziłam pierwsze dziecko, syna, Wojtka. Poród był trudny, lekarz zalecił, aby najlepiej nie mieć już dzieci. Wraz z mężem postanowiliśmy się modlić. Zawsze chcieliśmy mieć wiele dzieci, ale oczywiście zgodziłabym się na to, co Bóg przygotował.

W roku ubiegłym okazało się, że jestem w stanie błogosławionym. Bardzo się bałam. Lekarz powiedział, że czas oczekiwania na dziecko będzie trudny, ale jeszcze trudniejszy będzie poród, kazał po prostu ufać i modlić się.

Rzeczywiście większość ciąży musiałam leżeć. Ten czas przeznaczyłam na modlitwę i na czytanie książek i Biblii, której nigdy wcześniej nie przeczytałam w całości.

Gdy nadszedł czas porodu, bardzo się bałam. Lekarz jednak stwierdził, że powinnam urodzić w sposób naturalny. Podczas porodu do pewnego czasu wszystko szło dobrze. W pewnym momencie dziecko zakleszczyło się. Lekarz wyciągnął je, ale nie oddychało. Od razu zostało przyłączone do respiratora. Ja modliłam się, straciłam dużo krwi i zemdlałam. Gdy się obudziłam, spytałam o dziecko, drugiego syna. Okazało się, że jego stan jest nadal ciężki, ale mąż poprosił pielęgniarki, aby został ochrzczony. Bardzo się z tego ucieszyłam. Kontynuowałam modlitwę, w głębi serca byłam spokojna. Po trzech tygodniach syn wrócił ze szpitala, rośnie i rozwija się prawidłowo. Lekarz, ku naszemu zaskoczeniu, powiedział, że nie widzi przeciwwskazań przed kolejnymi dziećmi.

Za tę łaskę macierzyństwa i zdrowego syna, Tomka, serdecznie dziękuję Niepokalanej. Jestem Jej rycerką.

Katarzyna A.


2012, Białystok

Moja żona zmarła wiele lat temu. Obiecałem jej, że będę dobrze opiekować się naszymi dziećmi i wychowam ich na dobrych katolików. Niestety, mimo moich starań, mój syn zszedł z dobrej drogi. Jako młody chłopak miał kłopoty z prawem, zażywał narkotyków. Wiele się modliłem, nie mogłem dotrzeć do syna i miałem z nim coraz to gorszy kontakt. Kilkakrotnie w intencji syna pielgrzymowałem do Częstochowy, Niepokalanowa i Lichenia. We wszystkich tych sanktuariach modliłem się i zamówiłem Msze święte w intencji syna.

Przez dwa lata syn przebywał w więzieniu z kradzież. W tym czasie spotkał wspaniałego kapłana, przeszedł też odwyk i wrócił odmieniony. Syn ustatkował się, znalazł wspaniałą dziewczynę, która została jego żoną. Wydawało się, że wszystko jest już dobrze. Dziękowałem Bogu za tę zmianę. Stało się jednak inaczej. Syn stracił pracę. Przez długi czas nie mógł się pozbierać i zaczął pić. Problem alkoholowy trwał aż pięć lat. Nie było dnia, aby nie wracał do domu pijany. Synowa obawiała się o siebie i dzieci. Nie wiedziałem jak jej pomóc i jak nakłonić syna do zmiany, wiedziałem jednak, że już raz się zmienił i że dzięki łasce Bożej ten cud przemiany może dokonać się ponownie.

W ubiegłym roku syn uległ wypadkowi. Był pijany i po prostu wszedł pod samochód. Kierowca został oskarżony, choć tak naprawdę był niewinny. Syn przebywał w szpitalu, nie miał ciężkich obrażeń, może właśnie dlatego, że był w stanie nietrzeźwym. Podczas pobytu w szpitalu syn wyspowiadał się i złożył przysięgę abstynencji.

Od tego czasu minęło już kilka miesięcy i za tę łaskę pragnę podziękować.

Jerzy M.


2014, Przeworsk

W 1989 r. wpadłem do głębokiego kanału, przywalony laminatowymi płytami. Żona z kolegą wyciągnęli mnie. Pogotowie zabrało do szpitala. Tam stwierdzono złamanie stawu biodrowego. Przeleżałem pięć tygodni nieruchomo. Cały czas rodzina i ja modliliśmy się do Niepokalanej, której Cudowny Medalik od młodych lat noszę na szyi. Po roku chodzenia o dwóch kulach, wyzdrowiałem.

W 2001 r. jechałem samochodem z synem i 14-miesięcznym wnukiem. Wnuczek siedział w foteliku, a syn obok mnie. W drodze powrotnej syn powiedział, że usiądzie z tyłu. Chwilę potem zza zakrętu wyjechał z dużą szybkością samochód i czołowo wjechał na nas. Prawa strona mojego samochodu z przodu doszczętnie została zniszczona. Jesteśmy przekonani, że Jezus i Maryja nas uratowali. Syn też nosi Cudowny Medalik.

W 2009 r. zmarło dwóch moich braci i siostra. Załamałem się psychicznie i kilka razy leżałem w psychiatrycznym szpitalu. Modliliśmy się, były odprawiane Msze święte i po czterech miesiącach depresja ustąpiła. Jestem przekonany, że Matka Boża od Cudownego Medalika wyprosiła mi u Pana Jezusa uzdrowienie.

Wdzięczny Jan

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.