Trudny, ale szczęśliwy poród

15 sierpnia 2014, Milanówek

Moja ciąża z pierwszym dzieckiem przebiegała prawidłowo. Kiedy nadeszła chwila porodu, bardzo się bałam. Poprosiłam więc Matkę Przenajświętszą o pomoc. Przeczucia nie myliły mnie. Okazało się, że nie nadawałam się do porodu naturalnego. Dziecko tkwiło w kanale rodnym przez godzinę, rozbijając główką moje kości. Lekarz robił wszystko, aby pomóc mu przejść na świat. Przez pewien moment nie słyszałam płaczu dziecka, bałam się, że dziecko nie żyje. Powiedziano mi, że doszło do niedotlenienia, gdyż dziecko było owinięte pępowiną. Urodziło się z obustronnymi krwiakami okołokostnymi, które miały wchłaniać się przez osiem miesięcy, ale wchłonęły się w ciągu trzech miesięcy.

Długo dochodziłam do siebie. Z dzieckiem jeździłam na różne badania. Neurolog powiedział, że dziecko jest opóźnione w rozwoju z powodu niedotlenienia mózgu. Wtedy też powiedziałam do Matki Przenajświętszej, że nieważne, jakie będzie moje dziecko, ale będzie moje i będę je kochać najmocniej, jak potrafię.

Cały czas modliłam się, szczególnie modlitwą różańcową. Odmówiłam Nowennę Pompejańską. Przy następnej wizycie u neurologa okazało się, że wszystko jest w porządku. Po roku mój syn zaczął chodzić i gaworzyć. Kiedy lekarz zobaczył dziecko – a znał przebieg porodu i komplikacje – powiedział, że ewidentnie jest to cud.

Katarzyna

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.