Stosujący antykoncepcję współżyją rzadziej niż ci, którzy jej nie stosują…

Świadectwo, które za chwilę przeczytasz, to wspaniały dowód na to, że można cieszyć się ze współżycia małżeńskiego bez grama antykoncepcji. Warto podjąć trud obserwacji swojego ciała, który bardzo szybko stanie się czymś, bez czego nie będziecie mogli się obejść. Kobiece ciało, jeśli jest traktowane z należną czcią i szacunkiem, odwdzięcza się w najpiękniejszy ze sposobów.

W związku małżeńskim jesteśmy od 15 lat i od początku jest to relacja, w której nigdy nie było antykoncepcji. Ja miałam to szczęście, że jako 19-latka trafiłam do grupy dziewczyn, które zachwycone metodą Rotzera, zachęcały do tego, by młodsze koleżanki rozpoczęły obserwacje, zanim zaczną współżycie. Udało się im namówić także mnie. Bardzo szybko rozpoczęłam przygodę z termometrem i wkrótce przekonałam się na własnej skórze, jak wspaniale zbudowane jest moje ciało, w jaki sposób mój cykl wpisuje się w moje odczucia, doznania oraz odbieranie pewnych bodźców. Zrozumiałam, dzięki samoobserwacji, że moje ciało do mnie mówi, a gdy ja rozumiem, co chce mi powiedzieć, nawiązuje się wspaniały dialog, skutkujący postawą wdzięczności za to, jak pięknie i celowo zostało ono stworzone. Wyobraźcie sobie, że aż do 19. roku życia nie rozumiałam, dlaczego bolą mnie piersi tuż przed okresem, dlaczego wtedy jestem poirytowana, czemu nie wychodzą mi wtedy różne rzeczy, nawet kontakty ze znajomymi były wtedy gorsze. Pomiary temperatury pozwalały mi określić z dokładnością kilku godzin to, kiedy będę miała okres, a dodam, że cykle moje niegdyś miały różną rozpiętość, były i 25-dniowe, ale i takie 40-dniowe. Co ciekawe, w miarę, jak się obserwowałam, cykle zaczęły się normować, stały się długością do siebie podobne.

„BĘDZIEMY KORZYSTAĆ Z ANTYKONCEPCJI, JAK KAŻDA PARA”

Gdy poznałam mojego narzeczonego, obecnego męża, on był przekonany, że tak jak „każde” małżeństwo będziemy mieć dzieci, a gdy jednak z jakiegoś powodu nie będziemy chcieli ich mieć, to będziemy korzystać z antykoncepcji; on będzie używał prezerwatyw, a ja będę łykać pigułki. Niestety, powszechność tego przekonania wśród młodzieży i wtedy, i teraz poraża. Te 20 lat temu niewiele mówiło się o szkodliwości antykoncepcji hormonalnej, dziś wiemy już nieco więcej, dlatego choć moja córka ma dopiero 14 lat, już z nią rozmawiam na temat obserwacji swojego ciała, aby gdy nadejdzie taka chwila, mogła rozpocząć obserwacje i cieszyć się przeżywaniem swojej płodnej kobiecości. Jestem dumna, że ta dorastająca dziewczyna dowie się wszystkiego na temat płodności i seksu od swojej matki.

Przekonania mojego narzeczonego dotyczące współżycia seksualnego w małżeństwie były dla niego tak logiczne, że trudno mi było na początku przebić się z wyjaśnieniami, dlaczego ja mam inną wizję na nasze małżeństwo. Często słyszałam, że to, jak on myśli o seksie, jest normalne i każdy tak postępuje, udowadniał to na przykładach swoich kolegów, którzy już pozakładali rodziny. Jednak powoli doszło do przełomu w jego rozumowaniu. Pomogły w tym bardzo spotkania z zaprzyjaźnionymi małżeństwami, które niegdyś uwikłane w antykoncepcję, odrzuciły ją, by móc cieszyć się współżyciem pozbawionym lęków. Nauki przedmałżeńskie, które odbyliśmy 10 miesięcy przed ślubem, były krokiem milowym, ustawiły myślenie mojego mężczyzny na zupełnie inne tory. On naprawdę był zaskoczony tym, że można w małżeństwie inaczej – bez pigułek i gumek, i że to „inaczej” przynosi profity różnej natury. Przekonały go świadectwa innych osób. Pamiętam, jak szczerze śmialiśmy się z tego, gdy instruktor NPR przedstawiał nam wyniki badań, z których wynikało, że stosujący antykoncepcję współżyją rzadziej niż ci, którzy jej nie stosują, zdumiona byłam i ja, i On, że ci, którzy prawidłowo stosują NPR, doczekają upragnionych poczęć, podczas gdy ci, którzy wiele lat stosują antykoncepcję, często doświadczają „niechcianych” ciąż. Zresztą, gdy już zasady NPR wcieliliśmy w nasze życie, sami się o tym przekonaliśmy, zarówno jeśli chodzi o ilość i o jakość.

PIGUŁKI GWARANTUJĄ LEPSZY SEKS?

Doczekaliśmy się trójki wspaniałych dzieci, każde z nich poczęło się z naszego wielkiego pragnienia, dwóch chłopców i dziewczynka, która bardzo szybko dorasta, zmienia się w kobietę niemal na naszych oczach. NPR dało nam współżycie pozbawione strachu i lęku, nigdy nie baliśmy się o „wpadkę”, gdy zbliżaliśmy się do siebie. Mogę też powiedzieć z przekonaniem z perspektywy 15-letniego doświadczenia użytkowniczki metody Rotzera, że obserwacja i oczekiwanie na zbliżenie niczego nie ujmują współżyciu, a planowanie wieczoru z mężem jest naprawdę fascynujące. Często czytam, że pigułki dają bardziej spontaniczny seks, a ja uważam, że cielesne spotkanie małżonków powinno być zaplanowane, wyczekane – to daje prawdziwą satysfakcję. Najbardziej jednak podziwiam mojego męża, jego cierpliwość i delikatność, szacunek i pokorę wobec tego, co ja wyznawałam, kiedy się poznaliśmy, dzięki temu teraz nasze małżeństwo jest naprawdę udane. Oboje cieszymy się, że ani razu nie sięgnęliśmy po żadną antykoncepcję, mój mąż nawet o tym nigdy nie pomyślał, a nasze współżycie daje nam ogromną radość, przyjemność i satysfakcję. Warto zacząć obserwacje swojego ciała, by doświadczyć nieprawdopodobnych doznań z seksu.

 

Sylwia, żona i mama trójki dzieci

(1031)

4.00 avg. rating (81% score) - 6 votes

Leave a Comment