Ratunku, nie radzę sobie ze złością swojego dziecka

annoyed

KOŁA RATUNKOWE DLA ZŁOŚNIKA

ZŁOŚĆ, CZY NAPRAWDĘ TAKA ZŁA?

Każdego dnia, każdy i każda z nas doświadcza całej palety różnorodnych uczuć. W naszej codzienności są dni, godziny i chwile, gdy rozpływamy się pod wpływem przyjemnych uczuć, takich jak: radość, szczęście, satysfakcja i spełnienie, ale również zdarzają się momenty, gdy pozostajemy pod wpływem uczuć nieprzyjemnych, i warto zaznaczyć, że wcale nie dzieje się to rzadko. Irytacja, złość, gniew, czy też wściekłość, to powszechne stany uczuciowe, doświadczane zarówno przez Małych, jak i Dużych. Przed tymi uczuciami, niezależnie od tego, ile ma się lat, nie da się uciec. Wszyscy się złościmy i – co ważne – mamy do tego prawo! A jednak często samym sobie oraz innym to prawo odbieramy. Dzieje się tak dlatego, że uczucia z pogranicza złości i gniewu nie są akceptowalne społecznie; są negatywnie oceniane przez otoczenie, gdyż często są bezpośrednią przyczyną zachowań agresywnych (również wśród dzieci w wieku przedszkolnym). No i to właśnie zwalczanie zachowań agresywnych powoduje także usilne zwalczanie poczucia złości. A przecież złość i agresja są nieodłączną częścią naszego życia. Nawet niemowlęta wyrażają waleczną gotowość przezwyciężania sprzeciwu – głośno płaczą, krzyczą, by zwrócić na siebie uwagę i osiągnąć swój cel.

KIEDY NALEŻY POWIEDZIEĆ „DOŚĆ!”

Podkreślić jednak należy, że agresja może przyjmować dwie formy. Jedną z nich jest „wyładowanie”, a drugą „osiąganie”. W pierwszym przypadku chodzi o wyładowanie nieprzyjemnych emocji, takich jak: złość, gniew, czy lęk. To „wyładowanie” może przebiegać w sposób pokojowy (i to jest stan pożądany), ale może również prowadzić do zachowań trudnych np. wyrządzenia komuś krzywdy, czemu należy się przeciwstawiać i temu przeciwdziałać. W drugim jednak przypadku, a więc w „osiąganiu”, chodzi o pragnienie zdobywania czegoś, pokonywania trudności, osiągnięcia ważnego dla siebie stanu. Może to być np. odebranie swojej zabawki, strzelenie gola, chęć zwrócenia na siebie uwagi, ujawnienie swoich pragnień i problemów. Takie zachowania są pożądane, ale by wystąpiły, odrobina złości musi być w naszych sercach obecna.

W strefie publicznej uczucia gniewu, złości i frustracji są jednak bardzo niewygodne, i to zarówno dla tych, którzy tych uczuć doświadczają, jak i dla tych, którzy tylko ich przeżywanie u innych osób obserwują. Och, z jaką łatwością przychodzi nam krytykowanie innych i wytykanie im braku zdolności panowania nad sobą, a właściwie nad swoimi uczuciami…

Zdolność panowania nad własnymi uczuciami świadczy o dojrzałości emocjonalnej człowieka. By tę dojrzałość osiągnąć musimy – po pierwsze – doświadczać nieprzyjemnych uczuć, a po drugie – nauczyć się w sposób akceptowalny społecznie te uczucia wyrażać, a więc posiąść skomplikowaną umiejętność radzenia sobie z nimi. Warto zaznaczyć, że skomplikowane jest to tylko wtedy, gdy już od dziecka wpajano nam, Że musimy sobie ze złością i gniewem radzić sami, i/lub krytykowano nas za wyrażanie złości, i/lub całkowicie zabraniano nam odczuwania takiej emocji.

Tak więc radzenie sobie z emocjami, szczególnie tymi nieprzyjemnymi, wymaga praktyki! Na wybuch złości, czy to nasz, czy to naszego dziecka możemy więc, drogie Panie, spojrzeć konstruktywnie i baaaardzo pozytywnie, bowiem… im więcej przeżywania złości, tym więcej sposobów radzenia sobie z nią możemy wypróbować, co w konsekwencji prowadzi do opanowania umiejętności właściwego wyrażania emocji, a więc do dojrzałości emocjonalnej, a przecież każdej mamie zależy na tym, by jej dziecko żyło w harmonii i równowadze emocjonalnej. Wydaje się być to takie proste, jednak … proste jest tylko wówczas, gdy już w okresie dzieciństwa mamy wsparcie bliskiej osoby, najlepiej rodzica, który nas zrozumie (nie skrytykuje) i przeprowadzi przez tę trudną (dla wszystkich) chwilę życia ze złością, często kończącą się „wybuchem”.

My, drogie Mamy, swój etap dzieciństwa mamy już za sobą, ale w tej chwili możemy być tymi, które wspomogą i przeprowadzą własne dziecko przez „ulicę złości”.

 

MOJE DZIECKO TO ZŁOŚNIK

Jestem pewna, że każda z nas, co najmniej raz w życiu, przytwierdziła swojemu dziecku etykietkę „złośnika”. No cóż… trzeba przyznać, że czasami taki niechlubny skrót myślowy pojawia się w naszych głowach. Droga Mamo, pomyśl teraz, w jakich najczęściej sytuacjach Twój przedszkolak się złości? Wypisz w punktach, co takiego wywołuje u Twojego dziecka uczucia złości i gniewu, które prowokują „wybuch”. Ta wiedza jest dla Ciebie jako rodzica niezbędna, gdyż znając okoliczności mogące prowadzić do wybuchu, możesz swoją interwencję zacząć jeszcze, zanim fakty się dokonają, a nie po nich.

By nie doszło do niepotrzebnej „eksplozji”, a więc trudnego zachowania wywołanego uczuciem złości, czy też gniewu, należy ukierunkować uwagę i emocje dziecka na właściwe, akceptowalne przez Ciebie, a zapewne również innych dorosłych, tory.

A oto kilka propozycji na „rozminowanie wybuchu”, czyli zanim złość osiągnie swój szczyt:

  • Poproszenie dziecka, by napompowało balon, aż pęknie.
  • Poproszenie o pomoc w wykonaniu jakiegoś zadania dla dorosłych.
  • Zaproponowanie przyjemności (np. „Chodź, popuszczamy bańki”).
  • Odwrócenie uwagi (np. „Zobaczmy co dziś babcia ugotowała na obiad.”, „Zobacz, straż jedzie za oknem”).
  • Zaproponowanie ciekawej zabawy (np. „Pograjmy w piłkę”).
  • Rozmowa na interesujący dziecko temat (np. „Co Ci się śniło dzisiejszej nocy?”).
  • Bieganie.
  • Rysowanie.
  • Słuchanie muzyki i skakanie przy niej.
  • Gra na instrumencie – wskazany bęben lub cymbałki J
  • Żarty, dowcipy.
  • Gilgotki, łachotanie.

Kiedy jednak masz wrażenie, że złość Twojego przedszkolaka staje się coraz bardziej intensywna, możesz skorzystać z kół ratunkowych złośnika. Poniżej przedstawiam możliwe sposoby pozbywania się i/lub odreagowywania złości:

  • Skrzynia złości lub pudełko z gazetami, które można gnieść i drzeć do woli.
  • Malowanie jaskrawymi farbami na dużych arkuszach papieru.
  • Uderzenie we wszystkie garnki i patelnie w kąciku złości (jeśli jako mama takie hałasy akceptujesz).
  • Spłukiwanie złości (zgniecionego papieru toaletowego) wraz z wodą w toalecie.
  • Wczołganie się do namiotu złości i leżenie na poduszkach.
  • Dziurawienie kartki długopisem, piórem.
  • Stosowanie różnych technik oddechowych (np. wykonanie 5 szybkich i 5 wolnych oddechów).
  • Przebiegnięcie się wzdłuż ogrodzenia lub wzdłuż pokoju.
  • Wykonanie kilku ćwiczeń: podskoków, pajacyków, skłonów, przysiadów.
  • Dmuchanie piórka (np. z poduszki), aby jak najdłużej utrzymało się ono w powietrzu.
  • Zaciskanie mocno pięści.
  • Pójście na dywan i mocne tupanie nogą.
  • Wypłakanie się.
  • Narysowanie złości.
  • Schowanie się w pudełku z kocami, który znajduje się w pokoju i krzyczenie.
  • „Znęcanie się” nad plasteliną/modeliną/ciastoliną.
  • Krzyczenie (w odosobnieniu).
  • Wykrzyczenie się przez okno.
  • Położenie się na dywanie i uderzanie rękoma.
  • Pójście na „samotną wyspę” – strefę złości (np. łóżko)
  • Rzucanie woreczkami z kaszą do wiaderka.
  • Rzucanie gąbką do kąpieli po mieszkaniu.
  • Zrobienie złej miny (najlepiej przed lustrem).
  • Obmycie twarzy zimną wodą.
  • Skakanie przez dwie-trzy minuty na materacu lub podłodze.

Droga Mamo! Zanim następnym razem zaczniesz się złościć na złość swojego dziecka, wypróbuj i przetestuj z nim te lub inne sposoby wyrażania i odreagowywania złości. Pamiętaj, że dzieciństwo to najlepszy czas na kształtowanie dojrzałości emocjonalnej Twojego malucha, a Twoja obecność pozostaje niezastąpiona.

Powodzenia w poskramianiu złości

 

Anna Stania – Skalska

psycholog, mama Tymka

photo thanks to: Dustin and Jennifer Stacey, Annoyed

(796)

5.00 avg. rating (97% score) - 2 votes

Leave a Comment