MACIERZYŃSTWO

rzeczy

1. ZRÓB ODCISK STOPY ALBO RĘKI DZIECKA

Czas mija bardzo szybko, dzieci rosną, zmieniają się, warto zachować w pamięci to, jak wyglądy. Bardzo modne, ale zasadne, ostatnio jest robienie odcisku stopy bądź rączki niemowlęcia. Jest to fajna zabawa, a jeśli chodzi o niemowlę, wtedy najbardziej widać, jak szybko dziecko się zmienia, jak rośnie. Największą frajdą będzie jednak, gdy pokażemy naszemu berbeciowi odcisk jego rączki sprzed kilku lat, zobaczycie, jak będzie zdziwiony, że to jego rączka, a ta, którą trzyma swój odcisk, jest już taka duża.

Przepis na masę „odciskową”

1 Potrzebujesz:

  • Szklankę mąki
  • Szklankę soli
  • 3/4 szklanki wody

2. Potrzebować będziesz także:

  • Wypoczęte i skore do zabawy dziecko, wcale nie musi być takie malutkie, ale im młodsze, tym lepiej.

Wszystkie składniki z punktu 1. wymieszaj ze sobą, tak by stworzyły nie za lepką, ale też nie za mokrą masę. Powinna po wyrobieniu przypominać konsystencją plastelinę. Następnie robimy z masy wałeczek gruby na ok. 2 cm, szeroki na ok. 7 cm. Potem delikatnie odciśnij w formie stopę albo rączkę dziecka albo stópkę, albo i to, i to – zawsze się odbija i wygląda cudnie 🙂 Niezwłocznie formę z odbitką zawiń w papier do pieczenia i włóż do piekarnika, zostaw na ok. 2 godziny w temp. 100 C. Jeśli ciągle jest niewystarczająco twarda, pozostaw w cieple jeszcze na kolejne 2 godziny. Pamiątka będzie oryginalna i niepowtarzalna. Można np. doczepić wstążeczkę i taką zawieszkę dać w prezencie dziadkom – nic piękniejszego.

foot print


 

2. PRZYTULAJ DZIECKO TAK CZĘSTO, JAK TO MOŻLIWE

„By przeżyć, trzeba nam czterech uścisków dziennie. By zachować zdrowie, trzeba ośmiu uścisków dziennie. By się rozwijać, trzeba dwunastu uścisków dziennie”

Virginia Satir

…gdy zacznie dojrzewać, może tego nie akceptować. Udowodniono, że dzieci, które są częściej przytulane niż ich nieprzytulani rówieśnicy, lepiej się rozwijają – chodzi o rozwój mózgu. Amerykańskie szpitale zatrudniają wolontariuszy, którzy przechodzą specjalistyczne kursy przytulania wcześniaków i niemowląt (zapewne chodzi o dzieci pozbawione matczynej bliskości i czułości). Wielokrotnie to właśnie tylko czuły i ciepły dotyk takiego wolontariusza uspokaja rozdrażnione i nieutulone niemowlę. Tylko u spokojnego dziecka mózg rozwija się prawidłowo. Niespokojne niemowlę wolniej przybiera na wadze, a także występują u niego wahania temperatury ciała. Na początku ubiegłego stulecia amerykańscy pediatrzy zauważyli, że zmniejszyła się liczba zgonów wśród dzieci umieszczanych w schroniskach, kiedy prócz zaspokajania podstawowych potrzeb biologicznych zaczęto je także częściej przytulać [1.]. Co ważne i warte podkreślenia:  „przywiązanie ma wpływ na rozwój kompetencji poznawczych i społecznych dziecka: czując się bezpieczne dzięki obecności matki i zachęcane przez nią do działania, podejmuje eksplorację otoczenia fizycznego i społecznego” [2.].

mother love

[1.] https://www.facebook.com/media/set/?set=a.596358920406789.1073741986.265784183464266&type=1

[2.] Psychologia rozwoju człowieka, t. 2, pod red. B. Hawras-Napierały, J. Trempały, Warszawa 200, s. 65.

Idealną bliskość między mamą a dzieckiem gwarantuje prawidłowo zawiązana chusta przeznaczona do noszenia dzieci. O chuście można przeczytać tutaj, a za jakiś czas pojawi się wśród nas osoba, która wyspecjalizowała się w poradnictwie chustowym, i będzie mogła udzielić kilka bezcennych porad dla początkujących chusto-mam i nie tylko.


3. NAUCZ SWOJE DZIECKO ROZMAWIAĆ Z BOGIEM, TO TY (i jego/jej Tatuś) NA POCZĄTKU JESTEŚ ODPOWIEDZIALNA ZA RELACJĘ TWOJEGO DZIECKA Z BOGIEM

Już całkiem małe dzieci, niemowlęta wyczuwają atmosferę modlitwy i towarzyszący jej spokój i skupienie. Znam mamy, które bardzo dbają o swoją duchowość na każdym etapie życia: czy to, gdy były w ciąży, czy to, gdy opiekowały się dzieckiem zupełnie małym. To prawda, dbanie o duchowość może wtedy stanowić wyzwanie, sama miewam problemy z odmówieniem w skupieniu tej czy tamtej modlitwy, ale jest to możliwe. Dlaczego piszę o naszej duchowości w tym miejscu? Chodzi o to, że modlić możemy się w każdym momencie życia, w każdej niemal sytuacji i dziecko może być świadkiem naszej cichej – myślnej, bądź głośnej – słownej rozmowy z Bogiem. Ja przez okres karmienia piersią modliłam się właśnie na głos, odczuwałam, że mój synek wtedy się bardzo uspokaja, wycisza. Moja głośna modlitwa (wspólna z mężem) niejednokrotnie pomogła mu zasnąć, naszej starszej córce zawsze ułatwia zasypianie, gdy słyszy, jak głośno odmawiamy Różaniec. Znawcy tematu radzą, by nie uczyć dziecka modlitw, ale po prostu się przy nim modlić. Małe dziecko bardzo szybko wyczuje atmosferę modlitwy, swoiste sacrum, i wraz z upływem czasu, zanim samodzielnie zacznie kierować swoje myśli i słowa do Boga, zrozumie, o co chodzi w dialogu ze Stwórcą. Nie trzeba więc z własną modlitwą uciekać do innego pokoju, zamykać drzwi, ale modlić się przy zwykłych czynnościach rodzicielskich, i to głośno wypowiadając słowa.

Błogosławieństwo dziecka też jest formą modlitwy, która szczególnie dotyczy naszego malucha. Gdy wypowiadamy głośno słowa modlitwy, w której prosimy o jakieś dobra dla naszych dzieci, one to słyszą, zastanawiają się, zaczną zadawać w końcu pytania, które zaprowadzą nas do momentu, w którym wspólna modlitwa będzie i la nich, i dla nas czymś bardzo naturalnym. Córeczka moich znajomych do 3. roku życia nie potrafiła skupić się na modlitwie. Zawsze, gdy rodzina gromadziła się na wspólnym odmawianiu Nieszporów, dziewczynka kręciła się, podskakiwała, wierciła się niemiłosiernie, rozpraszając starsze dzieci. Rodzice znosili to i wytrwale modlili się przy niej głośno, rezygnując z ciągłego łajania i narzekania. Jakie było ich zaskoczenie, gdy ta mała 3-latka, będąc ukaraną przez rodziców za jakąś „niewinną zbrodnię”, westchnęła głośno cytatem psalmu: „Ciężko mnie Pan ukarał, ale na śmierć nie wydał…”. Ten przykład dobitnie wskazuje nam na to, że nasze modlitwy wypowiadane głośno pozostawiają w dzieciach ślad. Również zabawy małych chłopców, a nawet dziewczynek, w odprawianie Mszy św. są błogosławionymi skutkami przebywania w atmosferze modlitwy. Przedziwne jest, jak 3- czy 4-letnie dziecko jest w stanie zapamiętać naprawdę długie frazy z modlitwy liturgicznej Kościoła, a potem niemal bezbłędnie je powtórzyć w trakcie zabawy. Gdy dziecko wzrasta w takim środowisku, nie będzie miało w przyszłości problemów z odniesieniem swych słów i myśli do Pana Boga.

naucz modlic sie


4. NAUCZ DZIECKO OSZCZĘDZAĆ, naucz je ODPOWIEDZIALNOŚCI FINANSOWEJ

Przed chwilą było o Panu Bogu i tak od razu gładko przejście na pieniądze? – Nie, to nie jest pomyłka. Dziecko od początku należy uwrażliwiać w kwestiach finansowych. „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” – od tego należy wyjść, że wszystko, cokolwiek posiadamy, pochodzi z miłosiernej ręki Boga. Gdy dzieci osiągnął pewien wiek, będą mogły zrozumieć, że wszystko, co mamy, to Boży dar, również pieniądze. Dlatego nic nie należy bezwzględnie do nas i jako zarządcy dobrami Bożymi tu na ziemi, musimy umieć oszczędzać, roztropnie wydawać i w miarę możliwości i otwartości serca – dzielić się. Około 2530 wersetów w Biblii jest poświęconych pieniądzom i majątkowi. Żeby zaskoczyć – „tylko” 500 wersetów dotyczy wiary i „zaledwie” tyleż samo modlitwy. Dzięki tym liczbom możemy zrozumieć, jak kategoria posiadania jest ważna w naszym życiu, więc konsekwentnie musimy nauczyć się dysponować dobrami, które dał nam Bóg. Przygodę z nauką pożytkowania pieniędzy można zacząć od tzw. TRZECH SŁOIKÓW. Te szklane pojemniki odpowiednio należy podpisać, pierwszy słoik – Wydaję; drugi – Oszczędzam; trzeci – Dzielę się. Cotygodniowe albo comiesięczne kieszonkowe w odpowiednich wybranych przez siebie proporcjach dziecko umieszcza w słoiku. Te proporcje można z biegiem czasu różnicować, gdyż może okazać się, że dziecko pragnie więcej przeznaczyć na dzielenie się czy oszczędzanie, a mniej na wydawanie, czy dzielenie etc.

pig

WYDAJĘ – pieniądze z tego słoika posłużą dziecku, by mogło kupić sobie samo rzeczy, które będzie chciało. Wówczas decyzję o zakupie podejmuje suwerennie, rodzice się nie dokładają, a dziecko samo ponosi konsekwencje, gdy zakup okaże się nieprzemyślany, albo zostanie wydanych za dużo pieniędzy, albo zakupiona rzecz jednak się nie podoba. Chodzi o to, by dziecko nauczyło się roztropnie dysponować tym, co posiada oraz ponosić wszystkie konsekwencje swoich wyborów, w inny sposób się tego nie nauczy, a to z kolei przygotuje go bądź też ustrzeże przed przykrymi niespodziankami finansowymi w przyszłości.

OSZCZĘDZAM – w tym słoiku znajdują się pieniądze, które dziecko odkłada na przyszłość, na lata chude. Maluch musi zdawać sobie sprawę, że są i lata tłuste, w których odkładamy pieniądze, i lata chude, w których korzystamy z poduszki finansowej, którą sami sobie zbudowaliśmy dzięki oszczędzaniu. Można przedstawić przykład z Biblii: Józef, który zalecił, by słudzy faraona co piątą część zboża w latach tłustych chowali do spichlerza z przeznaczeniem na lata chude, dzięki temu mieszkańcy Egiptu, gdy przyszły ciężkie lata chude, nie cierpieli głodu. W taki sposób w ciągu kilku miesięcy z małej nawet złotówki może urosnąć 10 zł, które dla dziecka już są sumą znaczącą. Oszczędzanie jest formą roztropności i przewidywalności – nie zawsze będzie tłusto i obficie, należy o tym pamiętać zwłaszcza w okresach tłustych, by potem w latach chudych móc być spokojnym i sytym. Wiele dzieci właśnie oszczędzanie i dzielenie się w tej prostej zabawie ze słoikami najbardziej pociąga.

DZIELĘ SIĘ – w tym słoiku lądują pieniądze, które dziecko przeznaczy na podzielenie się z kimś uboższym albo złoży je jako ofiarę w wybranym przez siebie celu. Zaskakuje często, jak dzieci potrafią być ofiarne i umieją przekazać większą część swoich kieszonkowych na cele dobroczynne. Dzieci mają wielkie serca i to jest jakby naturalne. Dzielą się z radością i niczego w zamian nie oczekują, często nawet zapominają, ile ofiarowały. Okazuje się, że ofiarności nie trzeba specjalnie kształtować, wystarczy tylko poinstruować dziecko, żeby do tego słoika wkładało tyle, ile chce przeznaczyć na pomoc drugiemu człowiekowi, a będziecie zaskoczeni, jakimi filantropami są Wasze 4-, 5-, 6-latki.

5. UCZ SWOJE DZIECKO SZACUNKU DO INNYCH OSÓB, ZWŁASZCZA DO SWOICH RODZICÓW I STARSZYCH

To, jak potraktują nas w przyszłości nasze dzieci, w dużej mierze zależy od nas samych. My jesteśmy przykładem dla naszych dorastających pociech, one uczą się relacji rodzinnych i społecznych, gdy nas obserwują.

W pewnej rodzinie była matka, ojciec, kilkuletni syn i mieszkał jeszcze z nimi dziadek, gdy zasiadali do obiadu, ojciec zawsze nakrywał dziadkowi osobny stół, gdzieś w kącie pokoju. Dziadek był w dość podeszłym wieku i zdaniem ojca i matki spożywał posiłek mało estetycznie , stąd, żeby rodzinie nie obrzydzać obiadu, był sadzany oddzielnie. Któregoś dnia ojciec spostrzegł, że syn z zapałem coś struga z drewna, klei, zbija młotkiem. Zapytał: „A co ty tak zapalczywie montujesz?”. Syn odparł: „Robię dla ciebie stolik, tato, żebyś miał przy czym siedzieć przy posiłku, jak będziesz w wieku dziadka…”.

Świetnie teorię tę zobrazuje poniższy krótki film:


 

3.67 avg. rating (78% score) - 3 votes

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.