Komu powierzysz wychowanie swego dziecka?

Boję się wychowywać dziecko bez mówienia mu o Bogu… Boję się go nie ochrzcić i czekać, aż samo dokona wyboru, wedle jakich przykazań chce żyć… Tak wiele by straciło, żyjąc bez radosnej świadomości tego, czyim jest dzieckiem. Nie umiem nie modlić się w jego obecności, nie błogosławić mu w Imię Boże, nie zabrać go do kościoła, by poznał i zobaczył, czym żyją jego rodzice, w Kogo wierzą, Komu ufają i powierzają swoje życie. Nie umiem nie przekazać mu prawdy o miłości jako darze od Stwórcy. Nie umiem i nie chcę mu nie mówić, skąd wziął się człowiek, dlaczego istniejemy, gdzie idziemy po śmierci, co się dzieje z naszym ciałem, gdy położą je w grobie, jak wytłumaczyć bez Boga tyle zła i cierpienia, które jest w świecie. Nie odważyłabym się mówić dzieciom o śmierci, pozostając na poziomie materii, i milczeniem pominąć prawdę o nieśmiertelności duszy, której dawcą jest Bóg-Stwórca. Bez Boga kres naszego życia jest okrutny, a wszystko inne nie ma sensu. Wiara w Boga chroni, a przed czym?

Życie bez Boga jest straszne i… nudne. Nie chcę, by moje dzieci doświadczyły kiedyś tego strachu i tej przygnębiającej, depresyjnej wręcz nudy świata materialistycznego. Chcę im przekazać wiarę w to, że nie wzięliśmy się tu z przypadku, ale wszystko jest zaplanowane, i to nie przez człowieka. W życiu nie ma przypadków, mowa o nich tylko w gramatyce, a i tak są niezwykle, jak na przypadki, uporządkowane – próżno więc szukać w świecie i gramatyki, i Boga chaosu. Dla jednych bieg życia to koincydencja, dla drugich zbieg okoliczności, a dla mnie – zrządzenie Boże. Z mojej wiary wynika poczucie bezpieczeństwa i niezwykła wręcz świadomość tego, że nie jesteśmy sami, zdani tylko na siebie. Nie chcę, by w dorosłym życiu moje dzieci były samowystarczalne, pyszne i zarozumiałe – bo najszybciej się spada z piedestału pychy, a potem… czarna rozpacz. Chcę, by miały tę pewność, że wszystko, co mają i czego nie mają – pochodzi od Pana Boga, że on jest Dawcą i Dobroczyńcą ludzkości. Przyszła wiara moich dzieci jest w moich rękach i w rękach mego męża a ich ojca. To my, jako rodzice, przekażemy im to, co najważniejsze, my mamy ten zaszczyt jako pierwsi powiedzieć im o naszym wspólnym Ojcu, pozwolić im Go poznać i nauczyć wdzięczności. Absurdem jest wychowywanie dziecka bez Boga i bez wyższych wartości, które nasza wiara określa jako cnoty, bowiem dziecko jako dojrzewające czy już dorosłe będzie zagubione w świecie moralności. Jak odróżni nieraz delikatną granicę pomiędzy dobrem a złem, gdy jego sumienie nie będzie ukształtowane i nie będzie znało norm etycznych? Nie chcę wychować filozofa-ateisty, bo żeby nie wiem, jak mądre pytania zadawał i nie wiem, jak wiele uczonych dysput przeprowadził, to z całą pewnością w swym życiu zderzy się z jakimś pytaniem czy wydarzeniem bez odpowiedzi – i co wtedy? Sama ludzka mądrość i wiedza nie wystarczą. Nie chcę, by w swoim życiu kierował się wyrachowaniem i wymiernymi korzyściami, by nie umiał kochać, a dobre uczynki wykonywał tylko dlatego, że coś się opłaca albo nie, by szukał tylko tych, z którymi mu po drodze, a gardził mniejszymi od siebie.

Chcę wychować człowieka szlachetnego i mądrego, dobrego i prostolinijnego, wiernego i pobożnego. Jestem przekonana, że wiara katolicka pomogła już wielu matkom na całym świecie wychować wspaniałe dzieci. Z miłością przekazywana wiara w Boga kształtuje wspaniałe charaktery, zostawiając trwały ślad w historii, np. wychowany w wierze niezłomny ks. Jerzy Popiełuszko, wspaniały ojciec i mąż Jerzy Ciesielski, mądry i dojrzały Karol Wojtyła. Za ich charakterem zawsze stoi miłość i ciężka praca matki i ojca, bo poznanie Boga nie jest naturalne, ale odbywa się zawsze przez wychowanie religijne, które młody człowiek otrzymuje od swoich rodziców. Obecny świat zmierza w niebezpiecznym kierunku, tak wiele jest zjawisk zagrażających naszym dzieciom, o których nasze mamy ćwierć wieku temu nawet nie śniły. Czego innego obawiała się matka w XX wieku, a czego innego boimy się my, mamy współczesne. Co czeka nasze dzieci, jak poradzą sobie w dobie technicyzacji i laicyzacji w konsumpcyjnym społeczeństwie? W czasie zanikania wrażliwości i więzi pomiędzy ludźmi? Obserwujemy przecież, jak trudno o prawdziwe przyjaźnie, jak rzadko można spotkać się teraz z drugim człowiekiem, by szczerze porozmawiać, jak wszyscy się spieszą, a czas wyraźnie podkręca tempo tego biegu. A obok nas, drzwi w drzwi, coraz więcej załamań, depresji, rozpadających się małżeństw, tragedii, których z Bogiem, nawet jeśli nie dałoby się uniknąć, to na pewno udałoby się przez nie przejść obronną ręką i ocalić to najcenniejsze. Poziom życia znacząco się polepszył, mamy coraz droższe samochody, wygodniejsze mieszkania, lepsze urządzenia, które wyręczają nas i oszczędzają nasz cenny czas, którego paradoksalnie mamy coraz mniej. Proporcjonalnie im bardziej ułatwiamy sobie to życie, tym szybciej nam ono umyka i tracimy to, co najważniejsze w pogoni za… nawet nie wiem, co próbujemy dogonić. Jestem przekonana, że właśnie teraz potrzeba budować na solidnym fundamencie, charakter małego dziecka kształtować na Bogu od samego początku, by nie stracił tego, co istotne, by mu potem było łatwiej żyć, by wiedział, że nie zależy sam od siebie, że jest Ktoś, na Kim zawsze może polegać.

Podejmując ten temat w szerszym gronie, można narazić się na zarzut generalizowania albo podważania kompetencji wychowawczych tych rodziców, którzy zdecydowali się, by ich dzieci dojrzewały w świecie bez Boga. Ktoś, kto wybrał inną niż katoliccy rodzice drogę, może pomyśleć, że oskarża się go o brak miłości albo wmawia mu się, że bez wiary źle wychowa swoje dziecko i to dziecko będzie w przyszłości złym człowiekiem, nie będzie postępowało według norm etycznych, krzywdząc inne osoby. Jestem głęboko przekonana, że dzieciom wychowanym w kochającej się, ale i katolickiej rodzinie, gdzie Boga stawia się na pierwszym miejscu, gdzie ważne są praktyki a religijność idzie w parze z pobożnością, będzie niejako naturalnie łatwiej przejść przez życie, zwłaszcza gdy okaże się ono trudne i bolesne. Tak wiele znanych czy sławnych osób mówi obecnie o swojej wierze, w której zostali wychowani, wielu z nich przetrwało osobiste tragedie właśnie dzięki wierze w Boga i otwarcie o tym mówią. Zjawisko przyznawania się do wychowania w wierze przeżywa renesans, nawet celebryci się tego nie wstydzą i coraz częściej słyszę wypowiedzi różnych osób o Bogu, o wierze, o niebie. Czy pragniesz wychować dziecko moralnie zdrowe, bez kompleksów, świadome własnej wartości, szlachetne i mądre? Powierz je Bogu i proś Go o pomoc – jestem przekonana, że Ci się uda i szczerze rekomenduję tę właśnie drogę, bo pewniejszej na pewno nie znajdziesz.

Image courtesy of photostock at FreeDigitalPhotos.net

 

 

 

5.00 avg. rating (96% score) - 1 vote

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.