Jak mówić, by dzieci nas słuchały

arguing

POSTAW NA WSPÓŁPRACĘ

Współpraca to termin, który w naszym codziennym, dorosłym życiu, odnosimy przede wszystkim do współdziałania z innymi dorosłymi osobami. Współpraca zazwyczaj kojarzy nam się z pracą zawodową i naszymi współpracownikami, a więc najczęściej z kolegami i koleżankami z pracy. Zdarza się, że temat współpracy łączymy także z podziałem obowiązków i zadań, które podejmujemy w naszym domu, a zazwyczaj to współdziałanie odnosimy do osoby naszego współmałżonka. Jednak ani tematu współpracy z kolegami z pracy, ani współpracy z mężem nie będziemy teraz poruszać. W naszych rozważaniach skupimy się na współpracy z … naszymi dziećmi.

Współpraca jest niezwykle cenną zdolnością, którą zalicza się do kompetencji emocjonalnych. Współpraca to umiejętność zespołowego wykonywania zadań i wspólnego rozwiązywania problemów. Współpraca sprzyja tworzeniu wewnętrznych więzi między członkami współdziałającej grupy, a także wpływa na budowanie poczucia przynależności i jedności z tą grupą ludzi, co skutkuje trwalszymi i głębszymi relacjami pomiędzy nimi.

Do współpracy potrzebujemy zespołu ludzi, choćby dwojga, jak w przypadku współpracy w małżeństwie. Oprócz osób, potrzebujemy także ich dobrej woli, by tę współpracę zechcieli oni z nami podjąć.

I w tym miejscu pojawia się mała niedogodność jeśli chodzi o współpracę z dziećmi, gdyż po pierwsze my, jako osoby dorosłe często nie wyobrażamy sobie współdziałania z naszymi dziećmi, a po drugie same dzieci często po prostu nie mają najmniejszej ochoty z nami współpracować, a już na pewno nie wtedy, gdy chodzi o obowiązki domowe lub inne czynności związane z ich codziennym funkcjonowaniem. Jednak zarówno nasza, jak i naszych dzieci postawa z czegoś wynika. Przyjrzyjmy się temu nieco bliżej…

Wyobraź sobie sytuację, że wracasz do domu zmęczona po pracy i zastajesz w kuchni wielki bałagan – brudne szklanki, talerze i talerzyki z resztkami zaschniętego posiłku pałętają się po wszystkich kątach, a Twoje dziecko najedzone i zadowolone ogląda w salonie TV. Pomyśl chwilę, jak zareagowałabyś w tej sytuacji? Co byś powiedziała swojemu dziecku?

A teraz spójrz poniżej i zobacz jak zmęczona mama najczęściej reaguje w takiej sytuacji?

obwinia i oskarża – „Dlaczego znowu siedzisz przed TV?”; „Mieszkasz w chlewie?”

przezywa – „Ale z Ciebie syfiarz, taki brud zostawić!”; „Ty flejtuchu”

straszy – „Jak za chwilę po sobie nie posprzątasz, to pożałujesz!”

rozkazuje – „W tej chwili idź sprzątnąć ten burdel w kuchni!”

robi wykłady i moralizuje – „Widzę, że nie zdajesz sobie sprawy z tego, co to znaczy szanować czyjąś pracę. Gdybyś Ty wcześniej się nasprzątała i nazmywała, to na pewno byś chciała, żeby inni zachowali ten porządek. Powinnaś więc postępować tak, jak byś chciała, żeby inni wobec Ciebie postępowali”.

ostrzega – „Jak nie będziesz po sobie sprzątać, to nie znajdziesz sobie żadnego męża”.

przyjmuje postawę męczennika – „Jestem wykończona, ciągle to samo!”; „Chcesz mnie wpędzić do grobu”.

porównuje – „Dlaczego nie możesz zachowywać się jak Twój brat? On zawsze po sobie sprząta”.

używa sarkazmu – „Daj, mama pomasuje Ci rączki, bo to pisanie w szkole tak Cię wykończyło, że pozmywać po sobie nie możesz. Dobrze, że masz jeszcze siłę pilot w ręku trzymać”.

„prorokuje” – „Już to widzę za kilka lat, będziesz, synu, tylko siedział przed telewizorem i brzuch Ci będzie rósł”.

Brrr… żadne z powyższych stwierdzeń nie brzmi przyjaźnie i na pewno nie zachęca dziecka do współpracy. Jeżeli więc w takiej (jak wymieniona wyżej) lub podobnej sytuacji reagujesz którymś z ww. wzorców, to czym prędzej spróbuj je wyeliminować. Wiedz bowiem, że posługując się nimi nie zachęcisz swojej pociechy do współdziałania. W zamian proponuję Ci wypróbowanie innych, znacznie skuteczniejszych strategii.

Poniżej przedstawiam 5 alternatywnych, pozytywnych opcji wyzwalających współdziałanie…

  1. Opisz, co widzisz, lub przedstaw problem – „Ooo… widzę w kuchni nieumyte naczynia”. – KIEDY PRZEDSTAWISZ PROBLEM, DASZ DZIECKU SZANSĘ ZASTANOWIENIA SIĘ, CO ROBIĆ.
  2. Udziel informacji – „Nie umyłaś po sobie naczyń”; „Każdy zmywa naczynia po sobie”; „Brudne naczynia się myje” „Brudne naczynia lądują w zmywarce” – INFORMACJA JEST DUŻO ŁATWIEJSZA DO PRZYJĘCIA NIŻ OSKARŻENIE.
  3. Powiedz to „jednym” słowem – „Naczynia”; „Synku, naczynia” – DZIECI NIE LUBIĄ SŁUCHAĆ WYKŁADÓW, KAZAŃ I DŁUGICH TŁUMACZEŃ, DLA NICH IM KRÓTSZE PRZYPOMNIENIE, TYM LEPSZE.
  4. Porozmawiaj o swoich uczuciach – „Robię się zła, gdy widzę nieumyte naczynia”; „Wkurza mnie widok brudnych naczyń na stole” – DZIECI SĄ PRZYGOTOWANE NA SŁUCHANIE SZCZERYCH WYPOWIEDZI RODZICÓW. PRZEZ OPISYWANIE TEGO, CO CZUJESZ, JESTEŚ WIARYGODNA W OCZACH DZIECKA.
  5. Napisz liścik – „Proszę, umyj nas! Dziękuję! Twoje brudne naczynia”; „Proszę, schowaj mnie do zmywarki! Twój talerzyk” – CZASAMI NIC NIE PRZYNIESIE TAKIEGO EFEKTU, JAK SŁOWO PISANE Z ODROBINĄ HUMORU.

 

Droga Mamo! Kiedy więc następnym razem, w trudnej dla Ciebie sytuacji z dzieckiem, będziesz miała ochotę wybuchnąć jak wulkan, a na usta będą cisnęły Ci się niewłaściwe, blokujące współpracę z Twoim dzieckiem zwroty…

– wyjdź do innego pomieszczenia (tam, gdzie będziesz sama),

– weź 3 głębokie wdechy,

– uśmiechnij się do siebie (choćby na przymus),

– przypomnij sobie, że bardzo kochasz swoje dziecko,

– z pogodą ducha zastosuj którąś z ww. 5 strategii.

 

Zaufaj mi… współpraca z dzieckiem gwarantowana!

 

Anna Stania – Skalska

Psycholog, mama Tymka

Literatura:
1. A. Faber, E. Mazlish, Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły 

Image courtesy of David Castillo Dominici at FreeDigitalPhotos.net

(315)

 

5.00 avg. rating (96% score) - 1 vote

Leave a Comment