Dorota z Mątowów

Polska mistyczka, matka i błogosławiona

 W ikonografii przedstawiana jest ze stygmatami. Jej atrybutem jest wieża, w której poleciła się zamurować. Patronuje Pomorzu, kobietom, matkom i odlewnikom. Była pierwowzorem postaci Aldony z „Konrada Wallenroda”, powieści poetyckiej Adama Mickiewicza. Pierwszą biografię Doroty napisał sławny średniowieczny teolog, Jan z Kwidzyna.

Urodzona w 1347 r. w Mątowach koło Malborka. Matka dziewięciorga dzieci. W latach 1384-1390 odbyła wraz z mężem szereg pielgrzymek do zachodnioeuropejskich sanktuariów. 2 maja 1393 r., trzy lata po śmierci męża, została na własne życzenie zamknięta w celi przylegającej do katedry kwidzyńskiej. Zmarła 25 czerwca 1394 r. w opinii świętości. Papież Paweł VI beatyfikował ją w 1976 r.

dorota

Dzieciństwo

Mała beztroska dziewczyna, dużo śmiechu, zabawy, beztroski. W końcu nadszedł dzień, którego nie zapomniała do końca życia. Wrząca woda zalewała bólem jej ciało. Od dnia tego nieszczęśliwego wypadku sześcioletnia Dorota bardzo dużo czasu poświęcała modlitwie oraz we wszystkim naśladowała pobożną matkę. starała się być dzielna i silna. Czuła, że została powołana do służby Bogu. Jednak droga ku jej największemu marzeniu okazała się trudna i zawiła. Historia głosi, że pewnego dnia usłyszała głos Chrystusa: „Uczynię z ciebie nowego człowieka”. Poczuła wówczas przeszywający ból dłoni i stóp – ukryte stygmaty, które już zawsze miały jej sprawiać cierpienie.

Żona i matka

Jako szesnastoletnia dziewczyna, Dorota wyszła za mąż za bogatego gdańskiego rzemieślnika, produkującego zbroje rycerskie. Choć chciała wstąpić do zakonu, poddała się woli rodziców. Jej mąż, Adalbert, był człowiekiem gwałtownym, nie rozumiał młodej żony. Zabraniał jej wychodzić do kościoła. Bił, kiedy pomagała biedakom. Dla niego najwyższą wartość miały pieniądze, wspaniałe bale i pozycja w towarzystwie. Mąż często ją bił. Bliscy widywali ją z posiniaczoną twarzą. Tylko codzienna Msza Święta dawała jej siłę i szczęście. Była namiastką wymarzonego życia. Pewnego razu została tak dotkliwie pobita przez męża, że omal nie umarła. Tylko ze strachu przed utratą przychylności wyższych sfer, widząc umierającą na podłodze żonę, jej mąż wezwał do niej najlepszego gdańskiego medyka. Po długiej rekonwalescencji Dorota powróciła do zdrowia. Aby żona nie wychodziła do kościoła i nie rozdawała hojnych jałmużny, mąż często na kilka dni, a nawet tygodni zamykała ja w domu. Uwięziona w domu modliła się i cierpiała. Strach przed wpływem żony na dzieci i ich dobre, chrześcijańskie wychowanie, sprawił, że Dorota miała ograniczony kontakt z dziećmi. Otaczała je modlitwą. Cierpienie cały czas jej jednak towarzyszy. Zaraza odbierała jej dzieci, jedno po drugim. Z dziewięciorga przeżyło tylko jedno – córka Gertruda. Spadające na Dorotę nieszczęścia nie złamały w niej ducha. Jeszcze częściej odmawiała „Ojcze nasz” czy „Zdrowaś Mario”. Adalbert po śmierci dzieci został sam. Dorota miała swego Boga, on pustkę. Zaczął dostrzegać siłę żony. To odkrycie go przeraziło. Ale kiedy ranił Dorotę słowem, ona odpowiadała mu czułością. Kiedy ranił gestem, ona wytrwale znosiła każde cierpienie. Dobrocią, cierpliwością i modlitwą zaczęła kruszyć lód skuwający jego serce. Adalbert nie potrafił zrozumieć, dlaczego żona, którą tak okrutnie traktował, uczy go teraz żyć na nowo. Nie potrafił pojąć, w jaki sposób ta słaba kobieta, tak często przez niego nękana, jest dla niego wsparciem i przewodnikiem pokazującym mu swój świat, świat wiary. Codzienna Msza Święta, modlitwa o każdej porze dnia zaczęły sprawiać Adalbertowi nieznaną dotąd przyjemność. W zakamarkach swojej duszy odkrył skarb – zdolność do odczuwania współczucia, miłosierdzia, a nawet miłości. Powoli rozpoczynała się podróż ich wspólnego życia. Swą modlitwą i czułością Dorota pomogła mężowi odnaleźć pokój jaki daje wiara w Boga.

 Życie z Bogiem

Każdego dnia przystępowała do sakramentu spowiedzi. Często przyjmowała Najświętsze Ciało i Krew Chrystusa. W tamtym okresie można było to czynić tylko kilka razy w roku, dlatego też Dorota była krytykowana a nawet groził jej stos. Nikt oprócz męża nie wierzył kobiecie bez wykształcenia w objawienia jakich doznawała.. Pewnego dnia podczas modlitwy w kościele Najświętszej Maryi Panny w Gdańsku przeżyła niezwykłe spotkanie. Zobaczyła Chrystusa, który podarował jej nowe serce. Otrzymując od Jezusa nowe serce, poczuła pragnienia pielgrzymowania. Wraz z mężem odwiedziła klasztor w Einsiedeln. Po tej pierwszej pielgrzymce małżonkowie postanowili sprzedać dom oraz warsztat i wyruszyć by poznać inne święte miejsca. Ich podróż po sanktuariach zachodniej Europy trwała dwa lata, a pielgrzymujące małżeństwo powróciło do Gdańska bogatsze duchowo. Wkrótce Dorota ponownie wyruszyła w świat. Tym razem samotnie. Jej celem był Rzym. Gdy Dorota wróciła do domu po rocznej pielgrzymce, jej mąż nie żył. Odszedł szczęśliwy i pogodzony z Bogiem.

Pielgrzymki wiary

Po śmierci męża Dorota przeniosła się do Kwidzyna. Znalazła tam spowiednika, Jana z Kwidzyna, który jej uwierzył i wysłuchał. Boże dzieło obroniło się samo. Dzięki jego wsparciu środowisko duchownych zaczęło się do niej przekonywać. Zainspirowana życiem pustelniczek, poprosiła o zgodę na zamknięcie w przyklasztornej celi. Jej życzenie spełniło się po trzech latach od przybycia do Kwidzyna. Otrzymała małą, ciemną celę, której dwa niewielkie okienka były jedynym łącznikiem z rzeczywistością. Z pierwszego obserwowała niebo, drugie wychodziło na Kościół św. Jana Ewangelisty. Ksiądz przez kraty okna podawał Dorocie Komunię Świętą oraz skromny posiłek. Dość szybko mieszkańcy Kwidzyna zaczęli przychodzić do niej, prosząc o radę i modlitwę. W cudowny sposób pozorne odseparowanie się od ludzi otwierało Dorocie drogę do ich serc. Ci, którzy wcześniej nią gardzili, teraz zaczęli dostrzegać głębię jej przemyśleń. Był wśród nich ks. Mikołaj Holland. Wykształcony duchowny uważnie słuchał słów prostej kobiety, a ona wyjawiła mu nawet podczas jednego ze spotkań niektóre jego grzechy z przeszłości. Był wstrząśnięty. Dorota, wówczas czterdziestosiedmioletnia, przeżyła w pustelni trzynaście miesięcy. Miała szczególny kontakt z duszami czyśćcowymi, wypraszała dla nich łaski. Nocami nieustannie się modliła. Umarła wyczerpana pokutą i postem. Przepowiedziała swoją śmierć. Odeszła cicho. Lata mijały. Ludzie tłumnie przyjeżdżali do miejsca jej wiecznego spoczynku, gdzie chorzy zdrowieli, a grzesznicy się nawracali. Wśród nich był nawet król Władysław Jagiełło, który po zwycięskiej bitwie pod Grunwaldem nie zniszczył miasta będącego pod panowaniem krzyżackim tylko dlatego, że spoczywały w nim relikwie Doroty z Mątowów. Kult pustelniczki i cierpiącej matki przetrwał w Polsce wojenne zawieruchy i lata niewoli.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.